NIE JESTEM ANIOŁKIEM
źródło: www.rzeczpospolita.pl
data: 12.08.99 Nr 187
autor: Jacek Cieślak

Jestem pracującą matką, żoną, artystką i nie zawsze jest tak słodko, bym była w nastroju do śpiewania "I Will Always Love You" - mówi Whitney Houston. Jedna z największych gwiazd muzyki pop, która sprzedała ponad sto milionów płyt, wystąpi 22 sierpnia w Sopocie. Whitney Houston stała się w latach 80. soulową, wyrafinowaną muzycznie odpowiedzią na komercyjny sukces Madonny. Wylansowała tak wielkie przeboje, jak "Saving All My Love For You", "I Wanna Dance With Somebody (Who Loves Me)" czy "I Will Always Love You" pochodzący z kasowego filmu "Bodyguard". Współpracowała i współpracuje z najwybitniejszym producentem i kompozytorem soul Babyface'em. Jej debiutancki album wydany w 1985 r. tylko w Stanach Zjednoczonych sprzedał się w nakładzie trzynastu milionów egzemplarzy. W karierze Houston niebagatelną rolę odegrały delikatna uroda i intrygujący, niebanalny seksapil oraz elegancja. W porównaniu z plebejską Madonną była prawdziwą damą, gwiazdą w starym stylu, choć przecież bardzo młodziutką. W Stanach Zjednoczonych nie bez znaczenia było pochodzenie Houston. Lepiej sytuowana afroamerykańska część społeczeństwa nareszcie miało swojego nowego idola, który nie był symbolem ulicy, nie rapował, nie robił kariery dzięki skandalom.- Wszyscy wiedzą, kto był wtedy "numer 1" - komentuje nie bez kokieterii swoją pozycję na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. - Mówiąc serio, moje sukcesy były w przemyśle muzycznym lat osiemdziesiątych precedensem, przetarłam drogę innym śpiewającym paniom. Można powiedzieć, że byłam swego rodzaju muzycznym prototypem. Taką rolę odegrała wcześniej w latach sześćdziesiątych moja ciocia Aretha Franklin, w siedemdziesiątych Chaka Khan. Podobnie stało się z Barbrą Streisand - wszyscy chcieli brzmieć tak jak ona. Wcale nie uważam, by było w tym coś złego. Każdy musi kiedyś zrobić swój pierwszy krok i lepiej, gdy naśladuje najlepszych, niżby miał brać przykład z drugiej ligi. W moim przypadku taką osobą, z której brałam przykład, była moja mama, Cissy. Miałam to szczęście, że swoim sposobem śpiewania wyprzedziła epokę. Dlatego nie boję się porównań z nią. Nie mogę się też złościć na inne wokalistki, które poszły moją drogą, jak Mariah Carey czy wiele innych dzieciaków. Muzyka towarzyszyła Whitney Houston od dzieciństwa.- Pochodziłam z północnego New Jersay i odkąd pamiętam, chodziłam do kościoła baptystów, gdzie śpiew odgrywa ogromną rolę. Dorastałam u boku kuzynki Dionne Warwick i Arethy Franklin obserwując na własne oczy wydarzenia, które przeszły do historii muzyki. Nigdy nie lubiłam śpiewać jednego gatunku muzyki. Uważałam, że zamykanie się w jednym stylu odcina nas od najwspanialszej rzeczy, którą daje muzyka - poznania innych kultury, ras, narodowości. Zawsze chciałam przekraczać granice, nie tylko muzyczne. Przykuwać uwagę jak najszerszej widowni. Dlatego mój następny album będzie płytą country. Odnosząc ogromne sukcesy muzyczne Houston zdecydowała się na karierę aktorską. W 1992 r. wszedł przebojem na ekrany pierwszy film z jej udziałem "Bodyguard", gdzie zagrała u boku Kevina Costnera. Do dzisiaj album z piosenkami do tego obrazu zawierający sześć piosenek w wykonaniu amerykańskiej gwiazdy ma status najlepiej sprzedającej się płyty filmowej wszech czasów. Uzyskał nakład 33 mln egzemplarzy. Także wydana na singlu piosenka "I Will Always Love You" osiągnęła najwyższą sprzedaż w historii tego nośnika.- Kocham miłosne ballady. Myślę, że piosenka dlatego cieszyła się tak dużym powodzeniem, że trafiała swym tekstem do serc wszystkich słuchaczy, bez względu na wiek i płeć - uważa gwiazda. Trzy lata później zaśpiewała trzy piosenki na soundtracku "Waiting To Exhale" (polski tytuł filmu: "Czekając na miłość"), który sprzedał się w nakładzie 10 mln egzemplarzy. Wydany jednocześnie z premierą kinową album "The Preacher's Wife" ("Żona pastora") uzyskał status najchętniej kupowanej płyty z muzyką gospel. Houston śpiewająca główne partie w czternastu na piętnaście utworów oddała tą płytą hołd swojej mamie i kuzynce Dionne Warwick. W filmie wystąpiła u boku Denzela Washingtona. Nagrywanie albumów z piosenkami do filmów sprawiło jednak, że aż przez osiem lat Houston nie nagrała żadnej studyjnej płyty. Dopiero w zeszłym roku przystąpiła do pracy nad nowym krążkiem.- Zadzwonił do mnie prezydent Aristy Clive Davis i powiedział: "Chcemy usłyszeć twoją nową płytę" - wspomina Houston. - Miałam na to ochotę, ale postawiono mi warunek, że album ma brzmieć świeżo i ma powstać w czasie sesji, która nie będzie trwać dłużej niż sześć tygodni. Tymczasem ja bardzo lubię pracę w studio, nawet jeśli przedłuża się do roku. Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc zadzwoniłam z prośbą o poradę do mamy. Powiedziała mi, że dam radę. Ta płyta nie zmieniła mnie, jestem tą samą dziewczyną, co kiedyś. Tylko trochę podrosłam... Na wydanym pod koniec zeszłego roku albumie "Your Love Is My Love" znalazł się duet "When You Believe" pochodzący z animowanego filmu "Książe Egiptu", zaśpiewany z inną czarnoskórą megagwiazdą, Mariah Carey. Obie panie od lat uważane była za główne rywalki współczesnej czarnej muzyki pop- Jestem bardzo przywiązana do biblijnej "Księgi wygnania" i to pomogło mi wczuć się w klimat obrazu - mówi Houston. - Czułyśmy z Mariah, że mamy podobne potrzeby duchowe, to pozwoliło lepiej się poznać i polubić. Śmiałyśmy się wspominając o nagłaśnianej w mediach i towarzystwie rzekomej rywalizacji między nami. Nigdy nie czułyśmy się rywalkami. Przecież nawet się nie znałyśmy. Teraz zostałyśmy dobrymi przyjaciółkami. Houston przyjaźni się też z najbardziej obiecującą czarnoskórą gwiazdą Lauryn Hill, wokalistką tria Fugees, obsypaną nagrodami za swój debiutancki album na ostatniej gali Grammy.- Mieszkałyśmy w jednym domu w New Jersey - wspomina Houston. - Poznałam ją, kiedy miała piętnaście lat. Opuściła właśnie swój zespół Sister Act Two, by przejść do Fugees. Powiedziałem jej wtedy, że ma niespotykany głosi cokolwiek by zaśpiewała, będzie z tego hit. Nie da się jednak ukryć, że w tym nieco protekcjonalnym tonie trzydziestopięcioletniej gwiazdy odnaleźć można cień obawy o własne miejsce na obecnym rynku. Jak zauważył recenzent "New York Daily News" Jim Farber, zmienił się on nie do poznania od czasu, gdy Houston wydała swój poprzedni studyjny album. Stąd płyta przyniosła muzykę, która nosi piętno najnowszych trendów, przypomina nieco piosenki Mary J. Blige oraz Brandy. Fakty mówią za siebie - na płycie wystąpiła gościnnie Lauryn Hill, a współprodukował ją inny muzyk Refugees, Wyclef Jean.- Cóż, kiedyś zarzucano mi, że śpiewam soul jak biała wokalistka, teraz mówią, że stałam się wokalistką hip-hop - odcina się Houston. - Nie jest tajemnicą, że ludzie zrobią wiele, by utrzymać się w biznesie. Ja nie obawiam się o sprzedaż moich płyt. Nagrywam na nich wielkie przeboje z wielkimi ludźmi, a reszta jest w rękach Boga. Prawdą jest, że w muzyce większe znaczenie ma dziś rytm, rola tekstu zmniejszyła się. Ale nie w moich piosenkach. Houston udowodniła wielokrotnie, że stać ją na pokorę wobec rzeczywistości. Może dlatego, że jej życie prywatne nie było ostatnio usłane różami. Raz po raz w mediach pojawiały się informacje o ekscesach męża wokalistki, znanego czarnoskórego muzyka Bobby'ego Browna, związanych z nadużywaniem alkoholu i narkotyków, a nawet pobiciem żony.- Rozmawiałam kiedyś o tym z Joe'em Pescim, który tak jak ja pochodzi z New Jersey - mówi gwiazda. - Zyskując sławę i fortunę, utraciliśmy prywatność. Zastanawialiśmy się, czy dokonaliśmy słusznego wyboru. To nie jest w porządku, gdy informacje na temat naszego życia prywatnego są sprzedawane za 100 tys. dolarów. Ale po kilku latach małżeństwa można się przyzwyczaić do takich sytuacji, choć uważam, że ze strony mediów gra jest prowadzona nie fair. Widzą przecież, że traktujemy małżeństwo serio, wzięłam ślub z miłości i będę z moim mężem na dobre i na złe. Nie mówię, że jesteśmy aniołkami, ale nie wychodzimy na ulicę z naszymi problemami, rozwiązujemy je w domu i nie powinny one nikogo interesować. Gdybyśmy byli tacy, jak nas przedstawiają media, moglibyśmy stworzyć całkiem ekscytującą mydlaną operę. Pojawiły się też informacje, że nie tylko mąż Houston, lecz także ona sama zaczęła brać narkotyki.- Przez ostatnie dziesięć lat wiele nauczyłam się o życiu. Zdobyłam wiele doświadczeń, nie wszystko układało się gładko. Ale to wzbogaca tylko moje płyty. Na pewno jednak nie jesteśmy narkomanami - podkreśla gwiazda. - Inaczej nie mogłabym pracować w takim tempie, w jakim pracuję. Po prostu mając tyle występów publicznych żyję w nieustannym stresie, nie jem, nie wyglądam może zbyt dobrze i ludzie myślą, że coś wzięłam. Nie ma lepszego sposobu, jak sprawdzić to. Moja mama, która jest bardzo uczulona na punkcie narkotyków, nigdy nie stwierdziła, bym po nie kiedyś sięgnęła. Houston, jak wiele gwiazd, zajmuje się działalnością charytatywną. W 1989 r. założyła The Whitney Houston Foundation For Children. Każdego roku w Wigilię organizuje przyjęcie dla pozbawionych opieki maluchów. Odbywa się ono jej rodzinnym New Jersey.- Wspieram dzieci bezdomne i upośledzone, zarażone wirusem HIV - mówi Houston. - Jestem matką, córką, siostrą, ciotką i każde z tych doświadczeń podpowiada mi, że miłość dla dziecka jest rzeczą najważniejszą. Houston ma jedną córkę, która w zeszłym roku poszła do szkoły. - Nie zawsze byłam w stanie brać udział w szkolnych wywiadówkach, ale wtedy wysyłam do szkoły moją mamę - mówi piosenkarka. - W większych uroczystościach staram się brać udział osobiście. Christine nie sprawia mi kłopotu, choć mówi już własnym, innym od mojego językiem. Jest miła i przyjacielska jak jej ojciec. Być może w najbliższym czasie postaram się o drugie dziecko. Chciałabym, żeby to był chłopiec. Synowie są bardziej związani z matkami. Ale przyjmę, co Bóg da. Dotychczasowa biografia artystki pokazała, że swoje zainteresowania kieruje nie tylko w stronę muzyki, ale także filmu. Niedługo zaskoczy nas nową superprodukcją. Tym razem wystąpi u boku Willa Smitha, aktora i rapera w jednej osobie, znanego m.in. z "Facetów w czerni".- Film ma się nazywać "Anything for You". Przeczytaliśmy już scenariusz i uważam, że jest to znakomity projekt. Z Willem współpracuje się naprawdę świetnie. Pojawiły się też informacje, że Houston ma być producentką filmu, którego akcja rozgrywa się w czasie wojny secesyjnej. Opowiada on o historii miłości czarnoskórej niewolnicy i białego Amerykanina. Już wcześniej amerykańska gwiazda założyła firmę producencką BrownHouse Productions. Zrealizowała ona telewizyjną wersję musicalu "Rodgers and Hammerstein's Cinderella" pod tytułem "The Wonderful World Disney". Miał sześćdziesięciomilionową widownię i otrzymała aż siedem wyróżnień Emmy. Houston wsparła film nie tylko jako producent, lecz jako aktorka. Zagrała w nim m.in. u boku Whoopi Goldeberg. Tak jak zapowiadał wcześniej promotor światowego tourne Whitney Houston, John Sher, pierwsza od pięciu lat trasa koncertowa amerykańskiej gwiazdy będzie miała inny od poprzednich klimat.- Śpiewałam najczęściej na wielkich stadionach - mówi Houston. - Teraz zależało mi na śpiewaniu w takich miejscach, bym mogła poczuć bliskość słuchaczy, a słuchacze mogli poczuć moją. Chciałabym, żeby moje koncerty miały klimat kameralnych jam session. Przekona o tym pierwszy z występów, który odbędzie się 22 sierpnia w sopockiej Operze Leśnej.

Jacek Cieślak

W artykule wykorzystałem fragmenty następujących publikacji:

"Whitney Houston, Me and Mrs Brown" Chucka Taylora, "Billboard", 17 kwietnia 1999; "My Love Is Your Love" Roba Sheffielda, "The Rolling Stone", 21 lutego 1999; "Groovy Tuesday" Roba Brunnera, "Entertainment Weekly Online"; "Whitney on the Record" Alisson Samuels, "Newsweek", 23 listopada 1999 oraz materiały BMG Ariola Polska