Whitney Houston wydała nowy album
i zagrała w nowym filmie. Chce też zmienić swój image. Jeszcze zanim
jej film "Bodyguard",
w którym występowała u boku Kevina Costnera wykreował ją na gwiazdę
w prasie było o niej głośno. Był to wielki czas w jej życiu. Córka
piosenkarki gospel Cissy Houston wydała w 1985 roku płytę pod tytułem
Whitney Houston i odtąd stała się gwiazdą pierwszej wielkości. Sprzedała
już 80 milionów płyt. Jej słodkie teksty (np.: Didn't we almost have
it all) odwoływały się do klasycznych romansów lat 40 -tych. Jej
wielkie wokale ( jan np. sławne I will always love you) są majestatyczne
jak
epiki Spielberga. Zaś jej małżeństwo z Bobby 'm Brownem jest bardzo
kontrowersyjne.
Wywiad przeprowadzony niedawno na plaży koło jej letniego
domu w Miami, stanowił pewne zaprzeczenie tego, co ostatnio o niej pisano. Ubrana
w obcisłą, krótką, purpurową sukienkę, ręka w rękę z Brownem - obydwoje pogodzenie
po niedawnej separacji. Błysnęła też pewną niecodzienną
u niej postawą: "Ludzie myślą, że jestem taką Miss Prissy, ale to nieprawda.
Chcę się zabawić - mówi urodziłam się w Newark, wychowywałam się z dwoma braćmi
i miałam bardzo silnego ojca. To uczyniło mnie
twardą może nawet zbyt twardą."
"Twarda" to nie jest słowo, które łączy się z jej
muzyką. Bezpieczna i homogenizowana tak, ale nic twarda. Whitney ma wznoszący
się, dynamiczny głos ale kiedy śpiewa przyziemne piosenki nie oddaje to w pełni
jej umiejętności. (np.: Love is Contact Sport). Ale kiedy Houston przybiera ton
zasługujący na jej umiejętności, wtedy rezultat jest wspaniały prawie doskonały.
Co więcej wraz z olbrzymim sukcesem The Bodyguard, który zarobił ponad 400 mln
dolarów, a soundtrack rozszedł się w 33 milionach kopii, udowodniła, że ma talent
aktorski. I jest gotowa udowodnić to znowu. Tuż przed Gwiazdką, można będzie
zobaczyć Houston w filmie, który jest adaptacją książki Terry McMillan o życiu
4 ciemnoskórych Amerykanek. Ścieżka dźwiękowa zawierająca 3 utwory Whitney Houston
jest już w sprzedaży w USA. W styczniu
Whitney zaczyna kręcić film "The Preacher 's Wife" remake 'u filmu
z 1947 roku z Gary Grantem i Lorettą Young. Obok niej wystąpi Denzel Washington.
Obecnie Whitney pracuje nad gospelowym soundtrackiem do tego filmu. W międzyczasie
poszukując dobrych projektów do produkcji Whitney zawarła spółkę z Disneyem.
Jej pierwszy nabytek to: prawa do biografii aktorki Dorothy Dandridge. Whtney
mówi: "Słyszałam, że Janet Jackson chciałaby zagrać Dorothy. Niewiem jeszcze,
jeśli zidentyfikuje się z tą rolą, zrobię to jeśli nie
pozwolę zagrać Janet."
Ścieżka dźwiękowa "Waiting to Exhale" jest właściwie opracowana
przez Whitney i producenta albumu Kenneth "Babyface" Edmondsa. Prócz
utworów Whitney na uwagę zasługują też utwory innych wykonawców: Toni Braxton,
Aretha Franklin, Mary J. Blige. Whitney była entuzjastką pomysłu, że na albumie
powinny śpiewać tylko kobiety -
popularna koncepcja dzisiejszych czasów. "Chciałam, żeby był to album kobiet
które wyróżniają się muzycznie - mówi Houston - takich, o których można mówić
tylko imieniem i od razu wiadomo o kogo chodzi." Dla Babyfaca pierwszym
imieniem było Whitney Houston. "Kiedy Whitney zrealizowała projekt odniosłem
wrażenie, jakby to była tylko jej płyta." -
mówi Kenneth.
W Exhale Whitney występuje jako część zespołu, w którego skład wchodzą
Angela Basset, Lela Rochon i Loretta Devine. Angeli Basset przypadły sceny najbardziej
okazałe (w jednej z nich pali wszystkie rzeczy męża który ją zdradza). Sceny
z Whitney są bardziej spokojne, mniej wymagające (emocjonalny telefon do matki,
wolny taniec na przyjęciu). Mówi pisarka Terry
McMillan "Ona staje się coraz lepszą aktorką. Kiedy zaczynała grała samą
siebie, teraz zaś jest piosenkarką która naprawdę gra."
Houston, która przyznała, że nigdy nie skończyła powieści McMillan
("utknęłam w połowie) widzi film jako przedarcie wizerunku czarnych kobiet.
Broni też WTE przed oskarżeniami, mówiącymi że film jest zbyt niesprawiedliwy
dla czarnych mężczyzn. "Jak mężczyźni opowiadają takie historyjki o kobietach
na ulicy to nikt się nie oburza, a jak kobiety opowiadają takie historie, to
mężczyźni się wstydzą."
Gdy Whitney potwierdzi swoje aktorskie powołanie, czas na odwrócenie swojego
życia prywatnego. Po separacji ona i Brown zamieszkali razem (i z 2 letnią córką
Bobbi Kristiną) i obecnie najbardziej sprzeczają się o to kto uczynił pierwszy
krok do pojednania. "Wiesz, że to ty to zrobiłaś" - mówi do Whitney
pewny siebie Brown - Przecież to ty zadzwoniłaś do
mnie" - Kto zaczął dzwonić do kogo i kto pierwszy wysłał kartkę?" -
odcina się Houston.
Whitney przyznaje że małżeństwo jest burzliwe, ale twierdzi, że media
wyolbrzymiają ich problemy: "Mogłabym opowiedzieć Ci o pewnych zgniłych
małżeństwach, ale to nie moja sprawa. Oni chcą ciągle żywić się na nas... Myślą
niegrzeczny chłopiec i dobra dziewczynka to nie może działać."
Brown wini za niektóre swoje problemy alkohol i dlatego zostanie w klinice
Betty Ford, która ma mu pomóc. "Jestem zdecydowany skończyć z
to chandrą"- mówi Brown. "Bycie przez tak długi czas w biznesie to
duża presja i dlatego wpadłem w nałóg. Teraz butelki skończył się w moim życiu.
Wszystko jest więc w porządku."
Brown pracuje teraz nad nowym albumem i naprawą małżeństwa. "Obecnie
zbilżamy się do siebie" - mówi Brown - "to ekscytujące. Kochamy się
więc praca na naprawą małżeństwa nie będzie zbyt trudnym krokiem. Powinno się
udać". Brzmi słodko, smutno ale obiecująco. Właśnie jak piosenki Whitney
Houston. |