Zdjęcie na okładce mówi chyba wszystko.
Przewiercę sobie do ściany kolejną platynową płytę. I będę miała
z tego mnóstwo radości. Mało kto może sobie pozwolić na taką szczerość,
ale ona może. Jest jedną z ostatnich Wielkich Gwiazd Ameryki. Jest
tak wielka jak Frank Sinatra, Marlyn Monroe czy John Wayne. Tak jak
oni jest otoczona kultem i jak przystało na Wielką Gwiazdę jest czczona.
Jej kuzynką jest Dionne Warwick a jej matką chrzestną bogini muzyki
soul i prawdziwa dobra wróżka Aretha Franklin. Czasami rodzą się
prawdziwe księżniczki i wtedy na chrzest przybywają dobre wróżki
z darami. Jak w bajkach Charlesa Perrault. Tę księżniczkę obdarzyły
olśniewającą urodą i nieprawdopodobnym głosem. Jego skala obejmuje
pięć oktaw. Zwykły człowiek ma może dwie, dwie i pół ....
Nagrała siedem płyt, z czego trzy były filmowe.
Niewiele jak na piętnaście lat kariery ale to wystarczyło żeby przez
te piętnaście lat była wciąż na topie. Czy tutaj czy za Wielką Wodą
to już bez znaczenia.
The Greatest Hits to album marzenie. Zawiera dwie
płyty i trzydzieści pięć nagrań. Na początek jest czerwona Cool Down,
czyli osiemnaście utworów , które w założeniu mają uspokoić słuchacza
i dobrze go nastroić. To jednak jest chyba żart, bowiem ta osiemnastka
to największe miłosne przeboje 20 wieku, z I will always love you
na czele. Jak tutaj się schłodzić? Lista tytułów jest obszerna, warto
jednak zauważyć, że pojawił się też na niej duet z Enrique Iglesiasem
i przepiękna piosenka Could I have this kiss forever, klasyk, jeszcze
zanim pojawił się na singlu. Zaprawdę połączenie nazwisk Houston
i Iglesias było najlepszym pomysłem na duet miłosny końca stulecia.
Sami usłyszycie pewnie jesienią. Jest też kilka innych niespodziewanych
duetów, z Jermaine Jacksonem, bratem tego Jacksona, z Cece Winans,
drugą połową BeBe Winans i z Deborah Cox Sama miłość. No i jest tytuł,
który darzę wyjątkową czcią All the man that I need. Chyba najpiękniejszy
ze wszystkich jakie Whitney kidykolwiek nagrała. Będę się upierać.
Ostrzegam.
Płyta druga to niebieska Throw Down, czyli coś co
powali na kolana. Ani cienia przesady. Co prawda niektórzy nie powstaną
po wysłuchaniu pierwszej części albumu, ale to już osobny problem.
Na powalającej płycie zamieszczono oczywiście wszystkie najbardziej
dynamiczne przeboje i najlepsze remiksy. Otwierającym jest jednak
kolejny duet, z Georgem Michael tym razem, który coś nie bardzo może
stać się przebojem, pomimo iż jest to kompozycja błękitnej krwi i
arystokratycznego pochodzenia. Cóż ... bywa. Są też takie świeżaki
jak My love is your love czy It's not right but It's okay, będące
wstępem do Step by Step, So Emotional, I'm your baby tonight, czy
I wanna dance with somebody. Te są jednak tylko wprowadzeniem w brzmienie
21 wieku i w kilka remiksów największych przebojów Whitney, które
są oczywiście wstępem do tego co dzieje się na The Unreleased Mixes,
poczwórnym winylowym wydawnictwie dla koneserów. Ale to już inna
historia.
Ta płyta to podręcznik historii dla wszystkich którzy
urodzili się piętnaście lat temu, ale słowo daje tej historii człowiek
uczy się śpiewająco. Dwie i pół godziny muzyki w najlepszym wydaniu,
która jak sądziłem znudzi mi się po kilku przesłuchaniach. Ale to
figa. Mogę słuchać tej płyty w kółko.
TOMASZ. S |