Słyszałem opinie, że największym
atutem Whitney Houston jest nie jej głos, lecz uroda. To chyba jednak
opinie złośliwców, gdyż
na swoim nowym albumie "My Love Is Your Love" artystka
kolejny raz prezentuje swe niebanalne możliwości wokalne.
Malkontenci mieliby zresztą do czego się przyczepić, bo przecież
pozycję Whitney Houston tak naprawdę ugruntował film "The Bodyguard" i związany z nim
przebój (cover piosenki Dolly Parton) "I Will Always Love You". Czarnoskóra
Amerykanka zagrała wówczas bardzo przekonywująco u boku Kevina Costnera, a na
dodatek kilka razy ujmująco zaśpiewała. W efekcie soundtrack do tego obrazu aż
w 16 krajach zyskał status "platynowej" płyty. Jak dotychczas to
rekord w przypadku longplaya ze ścieżką muzyczną.
Ale przecież i wcześniejsze jej trzy krążki sprzedawały się nad wyraz
przyzwoicie; "Whitney Houston", "Whitney" oraz "I'm
Your Baby Tonight" zdobyły w sumie 25 "platyn". W ten sposób
urodziwa wokalistka przewyższyła popularnością dokonania swojej ciotki Dionne
Warwick
i zaczęła równać do dorobku osoby, która od dzieciństwa była dla niej wielką
inspiratorką - Arethy Franklin.
Album "My Love Is Your Love" trafia do sklepów po ponaddwuletniej przerwie
Whitney (nie licząc współpracy przy musicalu "Rodgers And Hammerstein's
Cinderella" dla telewizyjnej sieci ABC) w nagrywaniu muzyki. Słuchając tych
13 kompozycji znać jednak, że nie marnowała ona tego czasu wyłącznie na wizyty
u kosmetyczki. Takie utwory, jak "I Was Made To Love
Him", "In My Business" czy "It's Not Right But It's Okay" jasno
wskazują, że pilnie śledziła, co dzieje się w klimatach R&B i którzy producenci
są obecnie na topie.
Wyboru dokonała raczej słusznego. Z jednej strony doświadczeni giganci sceny:
Babyface i Rodney Jerkins, z drugiej - "młodzi gniewni": Lauryn Hill,
Missy "Misdemeanor" Elliot, Wyclef Jean. Tym sposobem powstał godzinny
materiał muzyczny, który zadowoli i starych zagorzałych fanów Houston, i wielbicieli
R&B w wydaniu bardziej współczesnym: Maxwella czy Erykah Badu. Jeśli do aprobaty
dźwięków dodać pochwały w kwestii naprawdę świetnego głosu artystki, nie będzie
wielkim proroctwem przewidzieć, że wkrótce wśród jej trofeów znów przybędzie
kilka "platynowych" krążków
i statuetek. |