źródło: www.xl.com.pl
autor: HaeM

Osiem lat fonograficznego milczenia (nie licząc czterech ścieżek dźwiękowych do filmów, w których w latach 90. Whitney popisywała się swym przeciętnym talentem aktorskim lub producenckim) w dzisiejszych czasach zakrawa na muzyczną eutanazję. Dodatkowo powodów do spekulacji na temat kariery Pierwszej Damy R&B dostarczyły: macierzyństwo, konflikty małżeńskie (z rękoczynami włącznie) z Bobbym Brownem, jej działalność charytatywna i pojawienie się na rynku wokalistek robiących sobie apetyt na tytuł Królowej Soulu, z Monicą i Brandy włącznie. Jednak płytą "My Love Is Your Love" Whitney przypomina światu, kto tak naprawdę rządzi R&B. Siostrzenica Arethy Franklin, jak zawsze piękna (a coś mi się wydaje, że nawet piękniejsza), wspólnie z najwspanialszymi bohaterami współczesnej czarnej muzyki (m.in. Babyfaceíem, Davidem Fosterem, Wyclefem Jeanem i Lauryn Hill) nagrała piękny i nowoczesny album, który ustala nowy kanon soulu, na którym roi się od potencjalnych przebojów i który nie wciska kitu, że wycie jest muzyką duszy.

ocena: L


My Love is your love - Limited Edition

Limitowaną edycję najnowszego albumu soulowej divy od wydanego pod koniec 1998 roku oryginału różnią dwie rzeczy. Po pierwsze tekturowa koperta ze zdjęciem z sesji dla "Playboya" (niestety, w pełnym rynsztunku) i dodany drugi dysk z pięcioma tzw. klubowymi remiksami (niestety, niezbyt ciekawymi). Dla tych, którzy zaopatrzyli się już w skądinąd znakomity "My Love...", i jedno, i drugie nie jest warte wydania dodatkowej kasy.

ocena: M